Gdy w Brukseli zaczynają się rozmowy o przyszłości programu Erasmus+, atmosfera zawsze gęstnieje. To trochę jak początek nowego roku szkolnego: wszyscy wiedzą, że nadchodzą zmiany, ale nikt jeszcze nie wie, jak duże. Komisja Europejska uruchomiła procedurę już w połowie ubiegłego roku, przedstawiając projekt rozporządzenia, a teraz pałeczkę przejęły Parlament Europejski i Rada UE. W maju pojawiły się dwa dokumenty, które wywołały sporo emocji — i jeszcze więcej pytań.
Parlament Europejski patrzy na Erasmus+ ambitnie. Proponuje, by budżet programu wzrósł do 47,4 mld euro, a podział środków między sektory był jasno określony. W skrócie: więcej pieniędzy, więcej przejrzystości, więcej możliwości. Rada UE widzi to inaczej. Jej zdaniem wystarczy… 39,1 mld euro. Różnica jest znacząca, a negocjacje dopiero się rozkręcają.
Teraz trzy instytucje — Komisja, Parlament i Rada — muszą znaleźć wspólny język. Ostateczne głosowanie w PE zaplanowano na wrzesień, ale równolegle w Radzie UE toczy się jeszcze jedna gra: rozmowy o całym budżecie Unii na lata 2028–2034. To właśnie tam zapadnie decyzja, ile realnie trafi do Erasmusa+ i jak będą wyglądały tzw. koperty narodowe.
Jedno jest pewne: nowy Erasmus+ będzie większy, bardziej elastyczny i — jak zawsze — intensywnie dyskutowany. A my będziemy śledzić te prace na bieżąco i opisywać kolejne etapy.
Więcej na ten temat znajdziesz w tekście źródłowym.